Twoi pracownicy ziewają na szkoleniach BHP? Sprawdź, dlaczego to groźniejsze, niż myślisz.

Znamy ten scenariusz aż za dobrze. Sala konferencyjna, przygaszone światło, projektor wyświetlający dziesiątki slajdów wypełnionych paragrafami. Ktoś z przodu monotonnym głosem opowiada o przepisach, a po sali rozchodzi się ciche ziewanie. Kawa już dawno przestała działać. W głowach pracowników kołacze się jedna myśl: „Przetrwać. Zaliczyć. Zapomnieć.”

Brzmi znajomo? Jako ekspert, który od lat dba o bezpieczeństwo w różnych branżach, widziałam to setki razy. I powiem wprost: takie szkolenie BHP to nie tylko stracony czas i pieniądze. To iluzja bezpieczeństwa, która może kosztować Twoją firmę znacznie więcej.


Lekcja z wielkiej budowy: Kiedy nie ma miejsca na błąd

Pozwól, że przeniosę Cię na chwilę w zupełnie inne miejsce. Wyobraź sobie plac budowy drogi ekspresowej S3. Setki ludzi, ciężki sprzęt w ciągłym ruchu, tysiące ton materiałów, presja czasu i zmieniające się warunki pogodowe. Tutaj nikt nie pyta, czy szkolenie BHP jest potrzebne. Tutaj sekunda nieuwagi, jeden zapomniany element procedury, może doprowadzić do tragedii.

Podczas nadzoru nad takimi projektami zrozumiałam fundamentalną prawdę: skuteczne szkolenie BHP nie polega na zapamiętywaniu przepisów. Polega na budowaniu nawyków. Chodzi o to, by prawidłowa reakcja na zagrożenie była odruchem, a nie wynikiem gorączkowego przypominania sobie treści ze slajdu.

Kiedy pracownik na wysokości odruchowo sprawdza uprząż, a operator koparki przed ruszeniem rozgląda się trzy razy, to nie jest wynik wkuwania kodeksu pracy. To efekt szkolenia, które trafiło do wyobraźni i pokazało realne konsekwencje – zarówno te złe, jak i te dobre.

Jak więc zmienić nudny obowiązek w inwestycję w bezpieczeństwo?

Przenosząc te zasady z wielkiej budowy do realiów hotelowej kuchni w Międzyzdrojach, portowego magazynu w Świnoujściu czy zakładu produkcyjnego w Goleniowie, skupiam się na trzech filarach, które zmieniają wszystko.

Po pierwsze: Kontekst, nie paragrafy

Zamiast cytować rozporządzenie, opowiadam historię. Analizujemy scenariusz: „Co by się stało, gdyby w szczycie sezonu pracownik kuchni poślizgnął się na rozlanym oleju? Kto jest odpowiedzialny? Jakie są konsekwencje dla niego, dla Ciebie jako właściciela i dla reputacji restauracji?”. Taki obraz działa na wyobraźnię o wiele mocniej niż suchy przepis. Mówimy o realnych sytuacjach, które mogą wydarzyć się w ich miejscu pracy.

Po drugie: Praktyka, nie tylko teoria

Czy można nauczyć się gasić pożar, oglądając filmik na YouTube? Oczywiście, że nie. Dlatego na moich szkoleniach każdy ma okazję wziąć do ręki gaśnicę. Ćwiczymy pierwszą pomoc na fantomie, uczymy się prawidłowo podnosić ciężary. To właśnie praktyczny instruktaż stanowiskowy i ćwiczenia budują pamięć mięśniową i pewność siebie w kryzysowej sytuacji.

Po trzecie: Dialog, nie monolog

Najcenniejsza wiedza często kryje się w pytaniach i wątpliwościach pracowników. Dlatego zamiast prowadzić kilkugodzinny wykład, tworzę przestrzeń do dyskusji. Pytam, zachęcam do dzielenia się własnymi doświadczeniami i wspólnie szukamy rozwiązań. Kiedy pracownik czuje się wysłuchany i zaangażowany, staje się aktywnym uczestnikiem procesu, a nie biernym słuchaczem.

Twoja firma zasługuje na coś więcej niż „zaliczony” papierek

Szkolenie BHP to jeden z najważniejszych obowiązków pracodawcy, ale nie musi być przykrą koniecznością. To potężne narzędzie do budowania kultury bezpieczeństwa, które chroni to, co najcenniejsze – zdrowie i życie Twoich ludzi. A w efekcie chroni też Twoją firmę przed kosztownymi wypadkami przy pracy, przestojami i problemami prawnymi.


Jeśli masz dość szkoleń, po których w głowach pracowników nie zostaje nic poza podpisem na liście obecności, porozmawiajmy.

W BALTIC HSE wierzę, że dobrze przeprowadzone szkolenie to najlepsza inwestycja w spokój i stabilny rozwój Twojego biznesu. Pokażę Ci, jak to zrobić skutecznie.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *